Polski Alarm Smogowy na konferencji klimatycznej w Warszawie

Temat zanieczyszczenia powietrza zdominował konferencję „Z Warszawy przez Limę i Paryż do Marrakeszu”, która odbyła się 18 X 2016 r. w Warszawie.

Wśród zaproszonych gości znależli się przedstawiciele ambasad, polskich i zagranicznych samorządów, administracji rządowej, organizacji pozarządowych oraz środowisk naukowych.

W panelu dyskusyjnym „Alarm smogowy w Polsce” wzięli udział: Kinga Majewska, Zastępca Dyrektora Departamentu Ochrony Powietrza i Klimatu w Ministerstwie Środowiska, dr Barbara Toczko z Departamentu Monitoringu i Informacji o Środowisku, Katarzyna Dzióba – wiceprezydent Zabrza oraz Andrzej Guła i Jakub Jędrak z Polskiego Alarmu Smogowego.

Andrzej Guła podkreślił: mimo że problem zanieczyszczonego powietrza w Polsce jest znany od dawna, rozmowy o jego rozwiązaniu trwają od lat, zdecydowanej poprawy wciąż nie ma. Każdego roku spalane jest około miliona ton odpadów węglowych: mułów i flotokoncentratów, instaluje się ok. 140 tys. kotłów „kopciuchów”, a norm na kotły i paliwa stałe wciąż brak. Jego zdaniem bez tych regulacji poprawa jakości powietrza w Polsce nie będzie miała miejsca.

Katarzyna Dzióba, wiceprezydent Zabrza, narzekała na brak rządowych programów wsparcia. Jej zdaniem samorządy same niewiele mogą zrobić i potrzebują pomocy ze strony rządu.

Kinga Majewska, naczelnik wydziału ds. Ochrony Atmosfery, zapewniła o pracach prowadzonych w Ministerstwie Środowiska nad programem wsparcia dla gmin zdecydowanych poprawić jakość powietrza.

W tym roku Ministerstwo Środowiska zlikwidowało programy Kawka – dopłaty do wymiany pieców i Ryś – dopłaty do ocieplenia domów.

Liczba stacji pomiarowych w Polsce jest zbyt niska, chociaż jak zapewniała dr Barbara Toczko z Departamentu Monitoringu i Informacji o Środowisku pomiary powietrza prowadzone są obecnie w 11 polskich uzdrowiskach, a w 2017 pojawić się mają w sześciu następnych. Andrzej Guła odparł, że w Małopolsce nie ma obecnie stacji pomiarowej w żadnym z uzdrowisk.

Pani Barbara Toczko zauważyła, że GIOŚ spotyka się czasami z dużym oporem lokalnych władz sprzeciwiających się ustawieniu stacji pomiarowej na ich terenie, podając przykład Cieplic z Dolnego Śląska.